Rok szkolny dobiegł końca i wreszcie nadeszły wakacje. Bracia Jakub i Maciek jak zwykle jechali z rodzicami do dziadka Ferdynanda.
Dziadek jest kustoszem średniowiecznego zamku, w którym również mieszkał. I właśnie w lecie miał najwięcej pracy, ponieważ zamek odwiedzało sporo turystów. Chłopcy lubili przyjeżdżać w to miejsce. Mogli tam odkrywać historię. A dla obu braci zamek miał o tyle większy urok, że mogli tam spędzać czas z dziadkiem.
I nawet imię dziadka doskonale pasowało do atmosfery starego zamku. Brzmiało starodawnie i szlachetnie. Chłopcy wiedzieli, że imię „Ferdynand” znaczy „odważny obrońca”.
Dziadek przez większość dnia oprowadzał turystów po udostępnionych do zwiedzania fragmentach zamku, bracia mieli więc dużo czasu, by poznawać jego pozostałe części na własną rękę. A gdy dziadek miał wolne, chętnie dołączał do swoich wnuków.
Był właśnie słoneczny poranek, gdy Maciek i Jakub chodzili po zamkowym strychu. Szukając czegoś ciekawego do czytania, trafili na starą drewnianą skrzynię.
– Widziałeś kiedyś taką starą skrzynię, Kuba? – zapytał Maciek z iskierkami w oczach.
– Jasne, w filmie o piratach! Będę rozczarowany, jeśli w środku nie będzie mapy prowadzącej do skarbu – odpowiedział mu brat, po czym z zapałem zabrali się do jej otwierania.
Gdy tylko Maciek odsunął z wysiłkiem ciężkie wieko, w środku coś się zaświeciło.
– Patrz! Co to takiego?
Jakub przyjrzał się dokładnie. Maciek trzymał w ręce zardzewiały klucz oznaczony nieznanym symbolem.
– To… klucz? Tylko do czego? – pomyślał głośno Jakub.
– Hmm, ten symbol jest dziwny. Zobacz, jest na nim jakiś herb. Czarny kruk na złotym polu. Może pasuje do tajnego pomieszczenia na zamku – zgadywał Maciek, obracając klucz w dłoniach.
Jakub odrzekł żartobliwym tonem:
– Myślisz, że dziadek trzyma w piwnicy skarb? Albo tajemny przepis na najlepsze kluski na parze?
Bracia zdecydowali się przeszukać zamek i…