Kr贸lewna 艢nie偶ka i siedmiu krasnoludk贸w

18
聽min
5
+

Znana na ca艂ym 艣wiecie historia, w kt贸rej dobro kolejny raz zwyci臋偶a nad z艂em. Gdy pi臋kna Kr贸lewna 艢nie偶ka ucieka przed z艂膮 kr贸low膮, ratunek odnajduje w skromnej chatce g艂臋boko w lesie, w kt贸rej mieszka siedmiu krasnoludk贸w.

T臋 bajk臋 mo偶esz
pobra膰 za darmo w formacie PDF
i wydrukowa膰. W aplikacji Readmio masz tak膮 mo偶liwo艣膰 dla ka偶dej bajki.
Kr贸lewna 艢nie偶ka i siedmiu krasnoludk贸w
QR code
W celu otwarcia bajki w aplikacji zeskanuj kod QR

Dawno, dawno temu by艂o sobie kr贸lestwo, kt贸rym dobrze i sprawiedliwie rz膮dzili kr贸l i kr贸lowa. Kr贸lewskiej parze po jakim艣 czasie urodzi艂o si臋 upragnione dziecko. Ich cudowna c贸reczka mia艂a kruczoczarne w艂osy, bia艂膮 jak 艣nieg sk贸r臋 i usta czerwone niczym krew. W艂a艣nie z uwagi na jej 艣nie偶nobia艂膮 twarz otrzyma艂a imi臋 艢nie偶ka.

Niestety, kr贸lowa zmar艂a, gdy tylko wyda艂a kr贸lewn臋 na 艣wiat. Z up艂ywem lat kr贸l znalaz艂 sobie now膮 偶on臋, odby艂o si臋 wi臋c kolejne kr贸lewskie wesele. Nowa kr贸lowa by艂a wprawdzie przepi臋kna, by艂a te偶 jednak dumna i przewrotna. Nikt nie wiedzia艂, 偶e w rzeczywisto艣ci by艂a to stara czarownica. Do swojego pokoju na zamku przynios艂a w tajemnicy magiczne lustro, z kt贸rym cz臋sto rozmawia艂a.

Ka偶dego wieczora przed snem odkrywa艂a je i pyta艂a:

鈥 Lustro, lustereczko, powiedz przecie, kto najpi臋kniejszy jest na tym 艣wiecie?

A lustro zawsze odpowiada艂o zgodnie z prawd膮:

鈥 Ty jeste艣 najpi臋kniejsza, moja kr贸lowo.

Jednak pewnego dnia kr贸l zachorowa艂, a podst臋pna choroba szybko zabra艂a tak偶e i jego. W ca艂ym kraju zapanowa艂 ogromny smutek, a ca艂e kr贸lestwo okry艂o si臋 偶a艂ob膮.

I tak na zamku przez d艂ugie lata mieszka艂y ju偶 tylko 艢nie偶ka i czarownica. W dniu, w kt贸rym 艢nie偶ka sko艅czy艂a osiemnasty rok 偶ycia, kr贸lowa wesz艂a wieczorem do swojej komnaty, zacz臋艂a czesa膰 przed lustrem w艂osy z艂otym grzebieniem i jak zawsze spyta艂a:

鈥 Lustro, lustereczko, powiedz przecie, kto najpi臋kniejszy jest na tym 艣wiecie?

鈥 Ty艣 pi臋kna, kr贸lowo najja艣niejsza, lecz 艢nie偶ka stokro膰 pi臋kniejsza 鈥 odpowiedzia艂o uczciwie lustro.

Kr贸lowa zakipia艂a gniewem. Rzuci艂a sw贸j z艂oty grzebie艅 na pod艂og臋 tak mocno, 偶e rozpad艂 si臋 na drobne kawa艂eczki. Postanowi艂a jak najszybciej pozby膰 si臋 艢nie偶ki. Zawo艂a艂a jednego z my艣liwych i rozkaza艂a mu, by zabra艂 艢nie偶k臋 do lasu i tam odebra艂 jej 偶ycie. Jako dow贸d wykonania rozkazu, mia艂 przynie艣膰 kr贸lowej serce 艢nie偶ki.

Nast臋pnego wieczora my艣liwy zabra艂 艢nie偶k臋 w ciemny las. Biedna dziewczyna czu艂a ju偶, 偶e dzieje si臋 co艣 niedobrego i zacz臋艂a prosi膰 go o lito艣膰.

鈥 Prosz臋, nie zabijaj mnie. Uciekn臋 i nigdy wi臋cej mnie nie zobaczysz, daruj mi tylko 偶ycie, bardzo prosz臋 鈥 b艂aga艂a 艢nie偶ka.

By艂a tak niewinna i urocza, 偶e my艣liwy nie by艂 w stanie jej skrzywdzi膰. Zastanowi艂 si臋 chwil臋 i powiedzia艂:

鈥 Dobrze wi臋c, ale uciekaj i nie zatrzymuj si臋. Nie mo偶esz tu ju偶 nigdy wr贸ci膰. Wszyscy musz膮 my艣le膰, 偶e jeste艣 martwa.

艢nie偶ka podzi臋kowa艂a mu i pobieg艂a w ciemny las. Bieg艂a przez ciemny, tajemniczy las nie ogl膮daj膮c si臋 za siebie. Zacz臋艂a si臋 ba膰, a czasami mia艂a wra偶enie, 偶e krzaki i drzewa szepc膮 do niej co艣 strasznego. Bieg艂a tak, a偶 do bia艂ego rana, gdy potkn臋艂a si臋 o jak膮艣 ga艂膮藕 i upad艂a na ziemi臋. Sturla艂a si臋 ze zbocza i gdy w ko艅cu zatrzyma艂a si臋 na czym艣, zobaczy艂a ma艂y domek poro艣ni臋ty mchem. Zbli偶y艂a si臋 do niego i zapuka艂a do drzwi.

Nikt nie otworzy艂, zdecydowa艂a si臋 wi臋c wej艣膰 do 艣rodka. Domek wygl膮da艂 bardzo przytulnie. Gdy zobaczy艂a na stole jedzenie i wod臋, przypomnia艂a sobie, 偶e ca艂y dzie艅 nie jad艂a i zacz臋艂o burcze膰 jej w brzuchu. Na stole sta艂o siedem talerzyk贸w i siedem glinianych kubeczk贸w. Z ka偶dego troszeczk臋 zjad艂a i upi艂a, wszystko wydawa艂o jej si臋 jednak bardzo malutkie. Wesz艂a do kolejnego pomieszczenia, gdzie sta艂o obok siebie siedem ma艂ych 艂贸偶eczek, po艂o偶y艂a si臋 na nich i szybko zasn臋艂a.

Domek nale偶a艂 do siedmiu krasnoludk贸w, kt贸re w艂a艣nie wraca艂y do domu. Gdy mali mieszka艅cy weszli do swojego domku, od razu zauwa偶yli, 偶e co艣 si臋 zmieni艂o. Jeden z nich zapyta艂:

鈥 Kto odgryz艂 kawa艂ek mojej kromki?

鈥 A kto upi艂 troch臋 z mojego kubeczka? 鈥 odezwa艂 si臋 po nim drugi.

鈥 Kto艣 siedzia艂 na moim krzese艂ku! 鈥 stwierdzi艂 trzeci.

鈥 Hej! Kto jad艂 moim widelczykiem? 鈥 zdziwi艂 si臋 czwarty.

鈥 A kto zjad艂 moje warzywa? 鈥 dopytywa艂 si臋 pi膮ty z nich.

鈥 Kto kroi艂 moim no偶ykiem? 鈥 zastanawia艂 si臋 sz贸sty.

W ko艅cu si贸dmy spojrza艂 przez wp贸艂otwarte drzwi do pokoiku i wykrzykn膮艂:

鈥 Zobaczcie, kt贸偶 to le偶y na naszych 艂贸偶eczkach!

Krasnoludki ostro偶nie uchyli艂y drzwi i ze zdziwieniem spogl膮dali na 艣pi膮c膮 kr贸lewn臋.

鈥 Co to za przepi臋kna istota? 鈥 zapyta艂 pierwszy krasnoludek.

鈥 Nie wiem, spr贸bujmy j膮 obudzi膰! 鈥 odpowiedzia艂 drugi.

鈥 Ale dlaczego 艣pi w naszych 艂贸偶eczkach? 鈥 zachmurzy艂 si臋 trzeci.

鈥 Dajmy jej spa膰. Gdy si臋 obudzi, wszystko nam na pewno wyja艣ni 鈥 zaproponowa艂 czwarty.

Czeka艂y wi臋c niecierpliwie, dop贸ki 艢nie偶ka nie zacz臋艂a si臋 budzi膰. Gdy kr贸lewna otworzy艂a oczy, j臋kn臋艂a ze strachu. Lecz gdy dok艂adniej przyjrza艂a si臋 ma艂ym twarzyczkom, strach od razu j膮 opu艣ci艂. Krasnoludki wygl膮da艂y bowiem na mi艂e i przyjazne stworzenia.

鈥 Kim jeste艣? I jak si臋 tu dosta艂a艣? 鈥 odwarzy艂 si臋 zapyta膰 pi膮ty krasnoludek.

鈥 Jestem 艢nie偶ka. Kr贸lowa kaza艂a mnie zabi膰, ale uda艂o mi si臋 uciec. Ucieka艂am przez las i nagle znalaz艂am si臋 przed waszym domkiem. Wybaczcie, by艂am g艂odna, a potem ze zm臋czenia zasn臋艂am 鈥 wyja艣nia艂a.

鈥 A wi臋c jeste艣 kr贸lewn膮? 鈥 odezwa艂 si臋 sz贸sty krasnoludek.

鈥 Tak, jestem. Tylko b艂agam, nie odsy艂ajcie mnie z powrotem. B臋d臋 wam pomaga膰, gotowa膰, mog臋 te偶 zamiata膰 鈥 zaproponowa艂a 艢nie偶ka. Wiedzia艂a, 偶e nikt nie mo偶e si臋 dowiedzie膰, 偶e 偶yje.

鈥 Dobrze, droga 艢nie偶ko, od teraz b臋dziesz jedn膮 z nas 鈥 powiedzia艂 si贸dmy krasnoludek i poda艂 jej r臋k臋.

Od tego dnia w domku zawsze by艂 porz膮dek, a krasnoludki by艂y bardzo wdzi臋czne, 偶e 艢nie偶ka zab艂膮dzi艂a w艂a艣nie do nich. Razem bawili si臋, 艣piewali i ta艅czyli. Ka偶dego ranka odprowadza艂a ich do pracy, poniewa偶 krasnoludki pracowa艂y w kopalni. Gdy za艣 wieczorem wraca艂y do domu, na stole mia艂y ju偶 gotowy pyszny posi艂ek. 艢nie偶ka by艂a przez wi臋kszo艣膰 dnia sama, dlatego krasnoludki ostrzeg艂y j膮, by uwa偶a艂a i nikogo nie wpuszcza艂a do 艣rodka.

W mi臋dzyczasie w kr贸lestwie z艂a macocha zn贸w stan臋艂a przed swoim lustrem i zn贸w spyta艂a:

鈥 Lustro, lustereczko, powiedz przecie, kto najpi臋kniejszy jest na tym 艣wiecie?

A lustro odpowiedzia艂o:

鈥 Ty艣 pi臋kna, kr贸lowo najja艣niejsza, lecz w domku w lesie, z siedmioma krasnoludkami mieszka 艢nie偶ka, kt贸ra sto razy jest pi臋kniejsza.

Kr贸lowa natychmiast domy艣li艂a si臋, 偶e my艣liwy nie wype艂ni艂 swojego zadania, nie zabi艂 艢nie偶ki, a jako dow贸d da艂 jej serce jakiego艣 dzikiego zwierza. Nie mog艂a 偶y膰 ze 艣wiadomo艣ci膮, 偶e jest kto艣, kto jest od niej pi臋kniejszy. Za pomoc膮 czar贸w zmieni艂a si臋 w staruszk臋 i wybra艂a si臋 do lasu w poszukiwaniu 艢nie偶ki. Dosz艂a a偶 pod chatk臋 krasnoludk贸w i zacz臋艂a krzycze膰:

鈥 Kupujcie towar! Towar na sprzeda偶!

艢nie偶ka odsun臋艂a firanki i wyjrza艂a z okna, stamt膮d nie widzia艂a jednak wszystkiego, co staruszka ma w koszyku. Otwar艂a drzwi i przez chwil臋 ogl膮da艂a r贸偶ne kolorowe wst膮偶ki i gorsety.

鈥 Prosz臋 bardzo, mi艂a dziewczyno, to ci podaruj臋 鈥 powiedzia艂a przebrana macocha i poda艂a jej czerwon膮 wst膮偶k臋. 鈥 No poka偶 si臋, nawet ci j膮 zawi膮偶臋.

Stan臋艂a jej za plecami, a wst膮偶k臋 艣ci膮gn臋艂a wok贸艂 pasa tak mocno, 偶e 艢nie偶ka nie mog艂a oddycha膰. Dziewczyna upad艂a na ziemi臋, a kr贸lowa tylko z艂o艣liwie si臋 za艣mia艂a:

鈥 Ha! Ju偶 nie jeste艣 najpi臋kniejsza 鈥 odwr贸ci艂a si臋 i wr贸ci艂a do swojego kr贸lestwa.

Na szcz臋艣cie krasnoludki by艂y ju偶 w drodze do domu. Gdy zobaczy艂y le偶膮c膮 na ziemi 艢nie偶k臋, bardzo si臋 wystraszy艂y. Natychmiast do niej podbieg艂y, rozwi膮za艂y jej wst膮偶k臋 i dziewczyna znowu mog艂a z艂apa膰 oddech. Gdy oprzytomnia艂a, krasnoludki zwr贸ci艂y jej uwag臋, 偶eby nie wierzy艂a ka偶demu, kto przechodzi obok, poniewa偶 kr贸lowa ju偶 wie, 偶e jest u nich w domku.

Gdy kr贸lowa wr贸ci艂a na zamek i zapyta艂a lustro o to co zwykle, nie mog艂a si臋 nadziwi膰. Lustro odpowiedzia艂o bowiem zgodnie z prawd膮:

鈥 Ty艣 pi臋kna, kr贸lowo najja艣niejsza, lecz w domku w lesie mieszka z siedmioma krasnoludkami 艢nie偶ka, kt贸ra sto razy jest pi臋kniejsza.

Nast臋pnego dnia zn贸w przebra艂a si臋 za staruszk臋, ale tym razem sprzedawa艂a grzebienie, kt贸re by艂y zatrute. Gdy dosz艂a do domku krasnoludk贸w, zacz臋艂a krzycze膰:

鈥 Kupujcie! Kupujcie! Mam wspania艂y towar.

鈥 Niczego nie chc臋, odejd藕 st膮d 鈥 krzykn臋艂a w jej stron臋 艢nie偶ka i szybko zamkn臋艂a okno.

鈥 Nawet nie spojrzysz? 鈥 staruszka wybra艂a z koszyka kilka grzebieni i pokaza艂a je 艢nie偶ce. Ta znowu da艂a si臋 na nie zwabi膰 i otworzy艂a drzwi. Staruszka zaproponowa艂a, 偶e uczesze dziewczyn臋, a gdy tylko grzebie艅 dotkn膮艂 jej w艂os贸w, wypu艣ci艂 trucizn臋 i zatru艂 j膮.

鈥 Masz czego chcia艂a艣! 鈥 skrzywi艂a si臋 kr贸lowa i natychmiast znikn臋艂a.

Wystraszone krasnoludki podbieg艂y do 艢nie偶ki i pr贸bowa艂y j膮 ocuci膰. Jeden z nich zauwa偶y艂, 偶e w jej w艂osy wczepiony jest grzebie艅. Gdy go wyj膮艂, 艢nie偶ka oprzytomnia艂a.

鈥 To na pewno by艂a z艂a kr贸lowa. Ona za wszelk膮 cen臋 chce ci臋 zg艂adzi膰 鈥 krzykn膮艂 gniewnie krasnoludek, wykopa艂 jam臋 i wrzuci艂 do niej zatruty grzebie艅.

鈥 艢nie偶ko, nie mo偶esz ufa膰 nikomu, opr贸cz nas. Nikomu nie otwieraj ani niczego od nikogo nie bierz 鈥 poucza艂y j膮.

艢nie偶ka by艂a zawstydzona i smutna, poniewa偶 ju偶 drugi raz da艂a si臋 oszuka膰. Obieca艂a krasnoludkom, 偶e teraz ju偶 naprawd臋 nikomu nie otworzy drzwi.

Gdy nasta艂 wiecz贸r, kr贸lowa zn贸w przegl膮da艂a si臋 w lustrze i spyta艂a:

鈥 Lustro, lustereczko, powiedz przecie, kto najpi臋kniejszy jest na tym 艣wiecie.

I natychmiast otrzyma艂a odpowied藕:

鈥 Ty艣 pi臋kna, kr贸lowo najja艣niejsza, lecz w domku w lesie mieszka z siedmioma krasnoludkami 艢nie偶ka, kt贸ra sto razy jest pi臋kniejsza.

Kr贸lowa wpad艂a w furi臋. Nie za艣nie spokojnie, p贸ki 艢nie偶ka 偶yje.

鈥 Musze j膮 otru膰 tak, 偶eby nikt nie m贸g艂 jej ju偶 pom贸c 鈥 powiedzia艂a do siebie kr贸lowa i szybko zacz臋艂a przygotowywa膰 truj膮cy wywar.

Wsta艂 nowy ranek, krasnoludki posz艂y do kopalni, a kr贸lewna zosta艂a sama, by dogl膮da膰 domostwa. Kr贸lowa tym razem przebra艂a si臋 za star膮 偶ebraczk臋. Wygl膮da艂a mizernie i biednie. Dok艂adnie tak, by dobrotliwa 艢nie偶ka si臋 nad ni膮 ulitowa艂a. Gdy przechodzi艂a obok domku, zacz臋艂a wykrzykiwa膰:

鈥 S艂odziutkie jab艂ka, kupujcie jab艂ka i pom贸偶cie biednej staruszce.

艢nie偶ka wyjrza艂a przez okno i zobaczy艂a obszarpan膮 偶ebraczk臋 z koszykiem pe艂nym pi臋knych czerwonych jab艂ek.

鈥 Pocz臋stuj si臋 jab艂uszkiem, 艣licznotko 鈥 zaproponowa艂a 偶ebraczka.

鈥 Nie, dzi臋kuj臋, babciu 鈥 odpar艂a 艢nie偶ka.

鈥 Chyba si臋 nie boisz, 偶e jest zatrute 鈥 wyj臋艂a jab艂ko z koszyka, rozci臋艂a je na p贸艂 i poda艂a 艢nie偶ce. 鈥 Prosz臋 bardzo, zjedz wi臋c chocia偶 po艂ow臋.

Poda艂a jej przekrojone jab艂ko, a sama zjad艂a drug膮 po艂贸wk臋. Kr贸lowa wiedzia艂a, co robi i zatru艂a tylko czerwon膮 po艂贸wk臋 鈥 t膮, kt贸r膮 w艂a艣nie ugryz艂a 艢nie偶ka. Jeden k臋s i gotowe! Cierpki smak trucizny rozla艂 si臋 po ca艂ym ciele i 艢nie偶ka zapad艂a w g艂臋boki sen.

Gdy krasnoludki wr贸ci艂y z kopalni, nawet one nie zdo艂a艂y jej pom贸c. Szuka艂y we w艂osach, na ubraniu, ale nie znalaz艂y niczego podejrzanego. 艢nie偶ka nie oddycha艂a. Nieszcz臋艣liwe krasnoludki p艂aka艂y ca艂y dzie艅, a wieczorem zacz臋艂y robi膰 trumn臋. Nie by艂a to jednak zwyczajna trumna, lecz szklana, by ka偶dy m贸g艂 zobaczy膰 pi臋kno 艢nie偶ki. Nie pochowa艂y j膮 te偶 pod ziemi膮, tylko zanios艂y w trumnie na szczyt pag贸rka. Z boku trumny wyry艂y napis: KR脫LEWNA 艢NIE呕KA.

Kr贸lowa by艂a w ko艅cu zadowolona, a wieczorem hardo spyta艂a lustro:

鈥 Lustro, lustereczko, powiedz mi przecie, kto najpi臋kniejszy jest na tym 艣wiecie.

Lustro odpowiedzia艂o:

鈥 Ty jeste艣 najpi臋kniejsza, moja kr贸lowo.

Z艂o艣liwie si臋 za艣mia艂a, a jej g艂os ni贸s艂 si臋 po ca艂ym zamku. Wreszcie mog艂a spa膰 spokojnie, by艂a bowiem najpi臋kniejsza na ca艂ym 艣wiecie!

艢pi膮c膮 艢nie偶k臋 chodzi艂y ogl膮da膰 wszystkie zwierz膮tka. I by艂o im smutno. Od czasu, gdy mieszka艂a z siedmioma krasnoludkami, polubi艂y j膮 i by艂a ich przyjaci贸艂k膮.

Pewnego razu przeje偶d偶a艂 tamt臋dy ksi膮偶臋 i gdy spojrza艂 na pag贸rek, zauwa偶y艂 zwierz膮tka podchodz膮ce do trumny i zatrzymuj膮ce si臋 ze smutkiem. Zainteresowa艂o go to, postanowi艂 wi臋c przyjrze膰 si臋 tej dziwnej scenie z bliska. Gdy podszed艂 do trumny, w kt贸rej le偶a艂a 艢nie偶ka, od razu si臋 w niej zakocha艂.

鈥 Niczego pi臋kniejszego w 偶yciu nie widzia艂em. Gdybym tak m贸g艂 poj膮膰 j膮 za 偶on臋 鈥 pomy艣la艂.

Zdecydowa艂, 偶e we藕mie j膮 z sob膮 na zamek, by m贸g艂 na t臋 pi臋kno艣膰 chocia偶 patrze膰. Krasnoludkom niezbyt to si臋 podoba艂o, ulitowa艂y si臋 jednak nad zakochanym ksi臋ciem i w ko艅cu zgodzi艂y. Podnios艂y trumn臋 i zacz臋艂y nie艣膰 na zamek. Jeden z krasnoludk贸w potkn膮艂 si臋 jednak o kamie艅, upad艂 i upu艣ci艂 trumn臋. Okaza艂o si臋 to szcz臋艣liwym zbiegiem okoliczno艣ci, poniewa偶 gdy trumna upad艂a, z ust 艢nie偶ki wypad艂o zatrute jab艂ko. Trucizna przesta艂a dzia艂a膰, a ona mog艂a znowu oddycha膰. Zamruga艂a i u艣miechn臋艂a si臋.

鈥 Gdzie ja jestem? Co si臋 sta艂o? 鈥 spyta艂a zdziwiona.

鈥 Nie b贸j si臋, wszystko b臋dzie dobrze. Zadbam o ciebie i nic z艂ego ju偶 ci si臋 nie stanie 鈥 odezwa艂 si臋 do niej ksi膮偶臋. Od razu spodoba艂 si臋 艢nie偶ce, zgodzi艂a si臋 wi臋c pojecha膰 z nim na zamek. Wszystkie krasnoludki bardzo si臋 cieszy艂y, 偶e 艢nie偶ka jest 偶ywa i zdrowa. To by艂 cud!

Z艂a kr贸lowa nie mia艂a poj臋cia, 偶e znowu ma pow贸d do gniewu i pewnego wieczora znowu zada艂a to samo pytanie:

鈥 Lustro, lustereczko, powiedz przecie, kto najpi臋kniejszy jest na tym 艣wiecie.

鈥 Ty艣 pi臋kna, kr贸lowo najja艣niejsza, lecz m艂oda narzeczona ksi臋cia sto razy jest pi臋kniejsza 鈥 zaskoczy艂o j膮 lustro.

Kr贸lowa nie mia艂a poj臋cia, 偶e t膮 narzeczon膮 jest 艢nie偶ka, jednak znowu nie zamierza艂a tego tak po prostu zostawi膰.

Wybra艂a si臋 na zamek, gdzie akurat zapowiedziano huczne wesele. Gdy zobaczy艂a 艢nie偶k臋 ubran膮 w cudown膮 bia艂a sukni臋, nie mog艂a uwierzy膰 w艂asnym oczom. By艂a pewna, 偶e pozby艂a si臋 jej raz na zawsze.

Gdy tylko kr贸low膮 zobaczy艂y krasnoludki, pobieg艂y do ksi臋cia i wszystko mu opowiedzia艂y. Ten od razu zadba艂 o to, by kr贸lowa zosta艂a natychmiast wyp臋dzona z ich kraju i ju偶 nigdy nie mog艂a wr贸ci膰 z powrotem. A lustro wyniesiono na zewn膮trz i zrzucono z mur贸w zamkowych.

Nareszcie zabi艂y dzwony szcz臋艣cia, a nowy kr贸l i kr贸lowa 偶yli d艂ugo i szcz臋艣liwie, dop贸ki 艣mier膰 ich nie rozdzieli艂a.

T臋 i inne bajki znajdziesz w Readmio

...ca艂膮 bajk臋 znajdziesz w Readmio

Readmio to aplikacja pe艂na bajek dla dzieci, o偶ywianych d藕wi臋kami, kt贸re reaguj膮 na Tw贸j g艂os. Wiele bajek jest za darmo. Nowe dodajemy co tydzie艅.

Download from App StoreDownload from Google Play
RatingsRatingsRatingsRatingsRatings

4.8/5 路 2000 ocen