Bajka armeńska
Car i tkacz
Doświadczenie życiowe bywa częstokroć cenniejsze niż teoria z książek i podręczników. Czasami nawet zwyczajny i biedny tkacz może okazać się mądrzejszy niż sowicie opłacani za swoje usługi mędrcy z carskiego dworu.


W dawnych czasach mieszkał w Krakowie pewien szanowany szlachcic. Nazywał się Jan Twardowski, lecz nikt nie mówił o nim inaczej niż Pan
Pewnego dnia Pan Twardowski siedział, jak to miał w zwyczaju, w swojej
– Czym mogę służyć, Panie Twardowski? – spytał diabeł.
Pan Twardowski przez krótką chwilę wręcz zaniemówił. Dopiero gdy zrozumiał, że diabeł nie chce zrobić mu krzywdy, zebrał się na odwagę:
– Nawet nie wiesz, jak bardzo chciałbym nauczyć się czarować! Prawdziwie
Diabeł znów się uśmiechnął.
– Ach, to drobnostka, szlachetny panie. Mam tylko jeden, zupełnie niewinny, warunek.
I wyjaśnił mu, że spełni wszystkie jego życzenia, jeśli w zamian odda mu swoją
– Pańska oferta jest doprawdy wysoce atrakcyjna. Niebawem zamierzam wyruszyć do Rzymu. Gdy tylko tam dotrę, moja dusza będzie pańska.
Diabeł zgodził się bez mrugnięcia okiem. Obie strony podpisały umowę – Pan Twardowski potwierdził ją nawet własną krwią, jak to w przypadku cyrografów