Dawno, dawno temu, mieszkał w pewnym domu gospodarz wraz z żoną i prześliczną córką. Nie dziwota więc, że gdy pewnego dnia do ich gospodarstwa zawitał podróżny, natychmiast zaczął się zalecać do pięknej dziewczyny. A ponieważ i on jej się spodobał, rodzina zaprosiła go z radością na wspólną kolację.
Gdy całe jedzenie było już gotowe, ojciec posłał córkę do piwnicy, by nabrała piwa do dzbana. Córka otwarła drewniane wrota i zeszła po schodach w dół do chłodnej piwnicy. Gdy nalewała piwo do dzbana, spojrzała w górę na sufit, gdzie zauważyła wbitą siekierę.
„Jak długo ta siekiera już tam jest? Nigdy wcześniej jej nie widziałam. I kto mógł ją tam w ogóle wbić?” – pytała samą siebie w duchu. Nagle naszła ją myśl, jak bardzo niebezpiecznie jest mieć siekierę wbitą w sufit. „Gdybym tak wyszła za podróżnego i po jakimś czasie mielibyśmy syna, który pewnego dnia dorośnie… Poślemy go tutaj po piwo, a ta siekiera na pewno na niego spadnie i go zabije” – rozmyślała.
Ojciec z matką i podróżnym dziwili się, dlaczego nabranie piwa zabiera córce tyle czasu. Matka poszła więc za nią do piwnicy. Piwo wyciekało już z beczki na ziemię, a córka siedziała tuż obok na drewnianej ławce i cicho szlochała. Przestraszona matka spytała córki, co się stało, a ta pokazała tylko ręką na siekierę, wbitą w drewniany sufit. Matce nie trzeba było więcej mówić, również i ona natychmiast zrozumiała, co strasznego może się stać.
Dwójce na górze wydało się dziwne, że gospodyni z córką wciąż nie nadchodzą, więc gospodarz sam wybrał się sprawdzić, cóż to dzieje się w tej piwnicy. Piwo bez ustanku lało się na ziemię, a córka z matką siedziały na drewnianej ławce i lamentowały. Przestraszony gospodarz spytał je, co się stało, a gdy one pokazały mu wbitą…