Przez długie lata smoki i wrony zamieszkiwały wspólnie to samo terytorium. I choć nigdy specjalnie się nie przyjaźniły, nie prowadziły też żadnych większych sporów. Nawet jeśli wrony wciąż polatywały nad smokami, nieprzyjemnie przy tym kracząc, smoki nie dawały się wytrącić z równowagi. Codziennie spotykały się w niewielkich grupach w ciemnych jaskiniach i nieustannie ćwiczyły zianie ogniem, opalając tym samym ściany, które stały się przez to czarne niczym węgiel.
Pewnego dnia jednak wrony wybrały spośród siebie nowego władcę. Miał na imię Kraaah. Zdecydował on, że wrony muszą podporządkować sobie smoki, chciał bowiem, by te zaczęły im służyć. Wysłał więc władcy smoków list, w którym zuchwale zażądał od niego, by smoki stały się sługami wron.
Gdy jednak Drago, władca smoków, przeczytał ten list w swojej jaskini, zaśmiał się tylko swoim grubym głosem. Nie mieściło mu się w głowie, dlaczego wielkie i potężne smoki miałyby służyć małym, czarnym ptakom. Przecież wrony powinny być zadowolone, że smoki w ogóle tolerują to ich niekończące się krakanie! Władca smoków nie mógł się nadziwić bezsensownemu żądaniu.
Następnie Drago naostrzył dokładnie swój wielki pazur o jedną ze znajdujących się w jaskini skał, a gdy ten był już wystarczająco ostry, zamoczył go w atramencie i zaczął pisać list do nowego władcy wron.
– Drogi Kraaahu, bardzo rozbawiłeś mnie swoim żądaniem, ale smoki nigdy nie będą usługiwać wronom. Dlatego radzę ci szybko zapomnieć o swoim pomyśle – dyktował sam sobie na głos. Później elegancko złożył list i podał go smoczemu posłańcowi, by ten natychmiast zaniósł go do miasta, w którym mieszkały wrony.
Gdy Kraaah przeczytał odpowiedź Draga na swój list, natychmiast wysłał do niego surową wiadomość, by smoki przygotowały się do wojny. Jego czarny posłaniec zatrzepotał skrzydłami, i niebawem wznosił się już nad smoczą jaskinią, gdzie miał zrzucić ważną wiadomość do władcy smoków. Gdy tylko doleciał nad…