Był późny wieczór, ale mały wiking Eryk nie chciał iść spać. Zamiast tego biegał wokół ogniska i wymachiwał kijem.
– Eryku, marsz do łóżka – rozkazała bezkompromisowo mama. – Jutro czeka nas długi dzień, pójdziemy żąć pole, a później wyjaśnię ci, w jaki sposób leczy się rany – kontynuowała.
– Nie chcę grzebać w ziemi, chcę być wielkim wojownikiem! – krzyknął w ciemność Eryk i dźgnął patykiem w ogień.
Nagle obok ogniska zjawił się jego ojciec. – Mama ma rację, drogi Eryku. Wojownicy też muszą się uczyć. Mądrość i poznanie to najcenniejsze, co mamy. To, co masz w głowie, jest nawet dużo ważniejsze od silnych mięśni. Chodź, opowiem ci na dobranoc o najmądrzejszym z najmądrzejszych.
I tak Eryk opatulił się w owcze futro i cierpliwie czekał, aż ojciec zacznie w końcu swoją opowieść…
– Dawno, dawno temu był pewien potężny bóg. Mieszkał w samym centrum potęgi, w siedzibie wszystkich bogów, w Asgardzie. Nazywał się Odyn. Miał długą, białą brodę, nosił szeroki kapelusz i znany był ze swojej mądrości i pragnienia wiedzy.
Pewnego dnia Odyn zdecydował, że chce poznać wszystkie tajemnice świata i stać się jeszcze mądrzejszym władcą. Wyruszył więc w długą podróż aż do Studni Mądrości, z której wypływało źródło życia. Cudownej studni pilnował olbrzym o imieniu Mimir.
Gdy zobaczył Odyna, odezwał się głębokim głosem: „Bądź pozdrowiony, Odynie, co sprowadza cię aż tutaj?”.
„Chcę napić się z twojej studni, by zdobyć najczystszą mądrość i poznanie” – odparł Odyn z determinacją.
Mimir nachmurzył się i odparł: „To nie jest prosta sprawa. Za taki dar trzeba zapłacić wysoką cenę. Co jesteś gotów oddać za to, by zdobyć mądrość?”.
Odyn zamyślił się, aż w końcu zdecydował: „Oddam ci jedno oko”. Tak bardzo pragnął napić się ze studni i stać się mądrzejszym. Mimir zgodził się.
Gdy…