Bajka armeńska
Car i tkacz
Doświadczenie życiowe bywa częstokroć cenniejsze niż teoria z książek i podręczników. Czasami nawet zwyczajny i biedny tkacz może okazać się mądrzejszy niż sowicie opłacani za swoje usługi mędrcy z carskiego dworu.


Kiedyś, dawno temu, w pewnym dalekim kraju panował król o imieniu
Pewnego wieczoru, gdy król Midas zamierzał ułożyć się do snu, usłyszał nagle pod swoimi oknami rozpaczliwy
– Któż to płacze? – pytał sam siebie. Otworzył okno i wysunął
Szloch na chwilę umilkł, a z ciemności odezwał się głos:
– To ja, nieszczęśliwy Sylen. Jestem przewodnikiem i towarzyszem boga wina Dionizosa. Zgubiłem się i nie mogę znaleźć drogi, by wrócić do jego orszaku. Och, ja
Król Midas nie zastanawiał się ani chwili. Natychmiast rozkazał strażom, by wprowadziły Sylena
– Jeśli chcesz, odprowadzę cię do orszaku Dionizosa. Wiem, gdzie znajduje się teraz jego świta, lubię też spacerować.
Sylen nie posiadał się ze
– Dziękuję ci, królu! Dionizos na pewno odwdzięczy ci się za twój dobry uczynek, zobaczysz!
Natychmiast po śniadaniu ruszyli
Ten zdążył się już stęsknić za Sylenem, a nawet zaczynał się o niego martwić. Dlatego gdy zobaczył obu podróżnych, ogromnie się ucieszył. Gdy tylko stwierdził, że Midas pomógł Sylenowi w nieszczęściu, powiedział:
–…