Bajka koreańska
Narzeczony dla panny Krecikówny
Opowieść o kreciku, który szukał dla swojej córki najpotężniejszego na świecie męża. Bardzo zdziwiło go to, kogo w końcu znalazł. Zdziwicie się również i wy.


Niepoprawny dowcipniś Iktomi siedział na gołej ziemi w cieniu ogromnej
Iktomi miał dziś jednocześnie bardzo dobry i bardzo zły dzień. Bardzo zły, ponieważ z powodu jego nieustannych psot znowu wygnali go z pobliskiej osady
Iktomi nie lubił być sam, nie potrafił się jednak powstrzymać od żartów. Po prostu musiał robić innym psikusy. Jego triki prawie nigdy się nie udawały, wcale go to jednak nie powstrzymywało.
– Przecież inni też robili sobie żarty ze mnie – mamrotał z niezadowoleniem. – Śmiali się z mojej pięknej, pomalowanej na żółto-czerwono twarzy! I z mojej przepaski biodrowej, i z moich spodni ze skóry mustanga, które zrobiłem sobie całkiem sam! Wyśmiewali nawet moje związane skórą
Iktomi uważał, że wygląda całkiem dobrze. Co więcej, dziś był z siebie szczególnie zadowolony. Złapał bowiem małego pstrąga, zupełnie sam, tylko za pomocą sznurka wędkarskiego i wysuszonego ptasiego pazura. Wtedy był już naprawdę głodny, a podczas gotowania zupy rybnej zgłodniał jeszcze
Zamoczył w zupie swoją łyżkę ze zwierzęcego rogu i oblizał wargi. Iktomi nie należał do tych, którzy jadali regularnie. W zasadzie to częściej bywał głodny niż syty. Z powodu swoich żartów nie był bowiem nigdzie mile widzianym gościem. Był też dość skąpy, co było przeciwieństwem szczodrości, z której znani są Siuksowie.
Właśnie z powodu swojego samolubstwa ukrył się teraz tak dobrze. Zaszedł aż tu, gdzie zasłaniał go dziki ryż i wysoka trawa przy…