Szaroświat, część 6: Dramatyczny finał

17
 min
8
+
4.38
 • 
16
 ocen
Czeka nas wielki finał – jak skończą się przygody w Szaroświecie? Czy Maćkowi uda się pomóc nowym przyjaciołom i wrócić do świata ludzi? Będzie musiał pokonać nieoczekiwane zagrożenia: wrogą załogę, a nawet nocny koszmar, który wydostał się na wolność.
Tę bajkę możesz pobrać za darmo w formacie PDF i wydrukować. W aplikacji Readmio masz taką możliwość dla każdej bajki.
Pobierać:
Szaroświat, część 6: Dramatyczny finał
QR code
W celu otwarcia bajki w aplikacji zeskanuj kod QR
Mio’s tip
Po stuknięciu na 🔊 zaznaczone słowa odtworzysz dźwięki.

Maciek z zachwytem patrzył, jak ogromna ręka Lili, zagadkowego czarnego stworzenia, przynosi gadający, prychający samochód pełen ich wrogów. Cały ten świat roił się od niespodzianek.

– Widzisz tę skrzynkę z tyłu na pace? – To jest to! – wykrzyknął Jonas.

– Świetnie! – odparł Somnius. – Lili, jak już tu będą, puść ich. Spróbujemy się z nimi jakoś dogadać. Największym problemem jest ten nocny koszmar. Pewnie nawet nie wiedzą, że przegryzł im się z opakowania. Maćku, ty bądź gotowy. Jeżeli tylko pojawi się nocny koszmar, bez zastanowienia wypij eliksir portalu. Jasne?

Osłupiały Maciek kiwnął głową.

Głos Somniusa zabrzmiał nagle delikatnie, wręcz czule. – Wcale nie żartuję, Maćku… Nocny koszmar może być wyjątkowo niebezpieczny. I nie wiemy, co mógłby zrobić tobie. Po prostu żadnego bohaterstwa, jasne? – Następnie alchemik zwrócił się do towarzyszącego grupie pojazdu. Jego głos znowu stał się ostry, wręcz rozkazujący. – Cukrolocie! Wiem, że masz niezałatwione sprawy z przeszłości z tym ich wozem bojowym, z tym Trenckiem.

– Nie mam żadnych problemów z panem Trenckiem, to on ma jakiś problem ze mną! – zaprotestował Cukrolot.

– Tak, o tym właśnie mówię – syknął Somnius. – Pozwól, że to ja będę mówił. Żadnych prowokacji… proszę!

Ręka Lili zdążyła się w międzyczasie skurczyć na tyle, że tylny zderzak Trencka znalazł się zaledwie kilka metrów od głowy Maćka. Później kilka razy szarpnęła ramieniem tam i z powrotem, samochód zaczął falować, w efekcie czego przez jego drzwi wypadli na ziemię żołnierze. Maciek policzył, że było ich równo dwunastu i rzeczywiście byli różnego wzrostu. Najmniejsi byli mniej więcej jego wzrostu, z kolei największy zapewne dowódca miał prawie dwa i pół metra.

Zbierali się z ziemi, otrzepywali mundury z pyłu i rozglądali się, usiłując dojść, co takiego się z nimi stało. W ogóle nie wyglądali jednak…

Tę i inne bajki znajdziesz w Readmio

...całą bajkę znajdziesz w Readmio

Readmio to aplikacja pełna bajek dla dzieci, ożywianych dźwiękami, które reagują na Twój głos. Wiele bajek jest za darmo. Nowe dodajemy co tydzień.

Wypróbuj za darmo

Dostępne na iOS, Androida i Internet

Download from App StoreDownload from Google Play
RatingsRatingsRatingsRatingsRatings

4.8/5 · 10 000 ocen