Był sobie kiedyś biedny najemnik, który miał trzech synów. Dwóch starszych wysłał na naukę do ślusarza. Jednakże na naukę tego najmłodszego nie miał już wystarczająco pieniędzy. Do tego najmłodszy Hans był bardzo mały i słaby, ledwo dałby sobie radę z ciężką pracą. Został więc w domu i pasł gęsi.
Rodzice Hansa zastanawiali się, co począć z najmłodszym synem. Zaprosili więc do siebie pewną mądrą staruszkę, by poprosić ją o radę:
– Co mamy robić z tym naszym Hansem? Przecież jest taki słaby, jak on się utrzyma?
Stara kobieta poradziła im:
– Niech zostanie krawcem. Zobaczycie, jak będzie mu się powodzić! A tu mam dla niego jeden mały naparstek – dajcie mu go na szczęście.
Gdy Hans przyprowadził gęsi z pastwiska, grzecznie podziękował staruszce za naparstek. Starej kobiecie spodobało się, że jest taki miły i grzeczny, dała mu więc oprócz naparstka również nożyce.
– Chłopcze, nie pracuj nigdy innym naparstkiem ani innymi nożycami niż te tutaj – szepnęła do niego.
Nie minął nawet tydzień, a mały Hans był już na służbie u wioskowego krawca. Dzięki małemu naparstkowi już niebawem szył lepiej niż niejeden bardziej doświadczony krawiec. Później przyszedł czas, by nauczyć się cięcia materiału. Ale gdy tylko wziął w ręce swoje nożyce, pokazał, że umie ciąć po prostu bezbłędnie.
– Ja już niczego cię nie nauczę – powiedział krawiec i wysłał go na służbę do większego miasta.
Tyle że w mieście nikt nie chciał wziąć Hansa na służbę. Wyglądał na małego, słabego i chorowitego. W końcu zlitowała się nad nim jedna krawcowa – wdowa. Gdy zobaczyła jego kunszt, zrobiła z niego niebawem mistrza w swojej pracowni. Wszyscy uczniowie i czeladnicy zaczęli płonąć zawiścią, że zarządza nimi taki mały chłopaczek. Byli przecież starsi i u wdowy pracowali już długo!
Pomyśleli więc: „Musimy się na nim …