Karolek był fajnym chłopcem. Lubił dokazywać na placu zabaw, kleić modele samolotów, piec pierniczki z mamą i tatą albo wymyślać przeróżne zabawy z kolegami. We wrześniu poszedł do szkoły i od razu zaprzyjaźnił się z miłym chłopcem z sąsiedniej ławki – Tobiaszem. Ci dwaj zawsze znajdowali powód, by się pośmiać!
Gdy więc zbliżały się urodziny Tobiasza, było jasne, że na przyjęcie zaprosi również Karolka. Opisywał mu wszystko, czego może się spodziewać:
– Będę mieć ogromny czekoladowy tort z koparką! A mama zrobi nam najlepszy koktajl mleczny na świecie!
Jakie było jednak zdziwienie Tobiasza, gdy Karolek wcale nie był tym zachwycony. Zamiast tego zrobił zakłopotaną minę.
– Co jest, nie lubisz czekolady i koktajli? – spytał zdziwiony Tobiasz.
– Wiesz, ja… – Karolek nie wiedział, w jaki sposób zacząć.
Też dziwicie się, dlaczego Tobiasz był taki zaskoczony? Przecież takiego święta nie mógłby się doczekać nikt z nas!
Tyle że Karolek miał alergię na mleko, kakao i orzeszki. Już od najmłodszych lat wszyscy wciąż przypominali mu, by uważał na to, co je. Powinien unikać takich rzeczy, jak batony orzechowe, jakiekolwiek bułki, w których jest mleko, oraz… czekolada.
Karolkowi w ogóle to nie przeszkadzało. Długo nie wiedział bowiem, jak bardzo czekolada smakuje innym. Zamiast tego zajadał się świeżymi i suszonymi owocami i wymyślał z mamą przeróżne przysmaki.
Pamiętał jednak dobrze, jak pewnego dnia nie wytrzymał i spróbował czekolady. Chciał sprawdzić, czy przypadkiem alergia nie minęła. Otóż nie, nie minęła, a zaraz potem zrobiła mu się wysypka i rozbolał go brzuch. Tyle że od wtedy już wiedział, dlaczego czekolada tak bardzo smakuje innym. Nie mógł przestać o tym myśleć.
Po szkole, gdy pocałowali się z mamą na przywitanie i ruszyli do domu, zwierzył się jej:
– Mamusiu, Tobiasz zaprosił mnie na swoje przyjęcie urodzinowe teraz w sobotę.…